Jadąc na tę sesję byłam pewna, że mogę zapomnieć o kwitnących drzewach. Tydzień wcześniej udało mi się znaleźć jedno jedyne i sądziłam, że to ostatnie. Jakież było moje zdziwienie, kiedy spacerując w poszukiwaniu ciekawego miejsca moim oczom ukazało się to przepiękne, różowe drzewo, które miałam wręcz ochotę przytulić! Musiałam naprawdę zabawnie wyglądać, biegnąc w jego stronę.

To była sesja idealna – wspaniała rodzinka z dwiema córeczkami, które swoją słodyczą roztapiały moje serce, gorący, wiosenny dzień i złota godzina ze słońcem, które powoli zachodziło za linię horyzontu. To musiało się udać i udało się – zdjęcia wyszły przepiękne, a ja tę sesję będę wspominać z wielkim sentymentem 🙂

Chciałbyś zrobić podobną sesję?

Napisz do mnie!