Hania miała nie lada zadanie, bo to musi być zadziwiające, kiedy biega nad tobą siedem kobiet z aparatami i nie wiadomo o co im chodzi. Na szczęście bohaterka dnia nie miała z tym problemu i dzielnie wystawiała swe lico do kolejnych ujęć. Ta sesja rodzinna powstała podczas warsztatów fotografii u Maua Fotografia.

Uwielbiam jeździć na wszelkie warsztaty, bo każde takie wydarzenie podnosi mój poziom robienia zdjęć o kilka punktów, a przecież zawsze można być jeszcze lepszym, prawda? Nie ma takiej dziedziny, w której moglibyśmy posiąść całą wiedzę, zawsze można nauczyć się czegoś nowego. A na warsztatach – dużo wiedzy, dużo praktyki i dużo energii. Cieszę się, że mogłam tam być!

Chciałbyś zrobić podobną sesję?

Napisz do mnie!