Co to była za sesja! Te zdjęcia robiliśmy tuż po ulewnych deszczach, a jako że Park Pszczyński bywa podmokły, to zaczęliśmy od wpakowania się po kostki w błoto. Później komary próbowały nas zjeść żywcem (zostały nawet uwiecznione na kilku zdjęciach), a potem najmłodszy uczestnik domagał się jedzenia, więc Mama zaliczyła spontaniczne plenerowe karmienie w biegu 😉

Czasem naprawdę nie sposób przewidzieć, co nas czeka podczas zdjęć – każda taka sesja to jedna wielka niewiadoma. Grunt to do wszystkiego podchodzić z humorem, a tego nam na pewno nie zabrakło! Już w parku wiedziałam, że te zdjęcia będą super, no i nie pomyliłam się 🙂

Chcesz podobną sesję?

Napisz do mnie!